Film

min

Kanraxel: U zbiegu Agnack + Oburoni, człowiek zza horyzontu

W cyklu: 11. Festiwal Afrykamera

Kanraxel: U zbiegu Agnack,  reż. Remigiusz Sowa, Senegal/Wielka Brytania/Polska, 2015,  78 min,  dokument

Wioska –nastu języków.
U zbiegu dwóch rzek, wśród palm na południu Senegalu leży wioska, w której czas płynie równie niespiesznie co w tysiącu podobnych miejsc. Agnack odróżnia się od nich tym, że mieszkańcy posługują się tam aż dwunastoma językami. Przeciętny autochton ma ich opanowane pięć. Dominują: portugalski, francuski oraz rdzenny wolof. Reżyser Remigiusz Sowa zamiast skoncentrować się nad przyczyną czy koniecznością trwania takiego stanu rzeczy, woli pochylić się nad jego skutkami. Idealnym przyczynkiem do tego okazuje się coroczny rytuał, skupiający setki przyjezdnych gości. Mieszkańcy w oczekiwaniu na przybyszy produkują chałupniczo wino palmowe, robią zakupy, przygotowują bydło na rytualny ubój, a także… zakładają zamki w drzwiach. Czynności tych twórcy nie starają się tłumaczyć. Wykorzystują je raczej jako soczewkę, która uwypukla system zależności w tej – na pozór – zróżnicowanej społeczności. Całość jest prowadzona niespiesznie i precyzyjnie przez dźwięczny głos narratora, wyjaśniającego kontekst wydarzeń mających miejsce na ekranie. W połączeniu z niezwykle plastycznymi zdjęciami oraz zgrabnym montażem film przywodzi na myśl najlepsze produkcje BBC. /Jan Stąpor/

Oburoni, człowiek zza horyzontu, reż. Robert Osam-Gyaabin, Polska/Ghana, 2016, 93 min

Portret mężczyzny, który chce znaleźć odpowiedź.
Może kojarzycie go z telewizji? Robert John Osam Gyaabin akompaniuje na fortepianie uczestnikom różnych programów muzycznych, m.in. od ponad 10 lat gra w znanym telewizyjnym show Jaka to melodia?. Ale ten film nie będzie historią pianisty. Obrouni, człowiek zza horyzontu to portret mężczyzny, który chce znaleźć odpowiedź na kilka fundamentalnych pytań: kim jest? Jakie są jego korzenie? Kim był ojciec, którego nigdy nie poznał?
Życiorys bohatera to gotowy scenariusz na film. Tyle piękny, co trudny, bo dotykający intymności. Ojciec Roberta przyjechał z Ghany do Polski w latach 60. Najpierw mieszkał w Łodzi, potem w Warszawie, gdzie poznał matkę bohatera. Po jakimś czasie zakochani podjęli decyzję o przeprowadzce do Anglii, i tu urodził się Robert, jednak po 2 latach angielski rząd deportował rodzinę. Kobieta z dwoma synami wróciła do Polski, ojciec dzieci wyjechał do Ghany.
Kamera będzie towarzyszyć Robertowi w podróży do Ghany – śladami ojca, utraconych relacji, dalekich krewnych. Szczery, prostolinijny, wzruszający przekaz to siła tego obrazu. /Anna Serdiukow/